
Tõnu Kaljuste Conductor
Tõnu Kaljuste Conductor


Album „La Fenice” to morze muzyki pomieszczonej na dwu pÅ‚ytach kompaktowych, ale mojego komentarza na ten temat bÄ™dzie niewiele. WÅ‚aÅ›ciwie już wszystko napisaliÅ›my na temat koncertów solowych Jarretta i mimo że ukazujÄ… siÄ™ i bÄ™dÄ… ukazywać nagrania kolejne, dotychczas niepublikowane, to chyba nie wniosÄ… nic nowego do naszej wiedzy o jednym z najwybitniejszych żyjÄ…cych pianistów jazzowych.
Recital w Teatro La Fenice w Wenecji odbyÅ‚ siÄ™ 19 lipca 2006 roku i jego gÅ‚ównÄ… częściÄ… byÅ‚a wyimprowizowana suita, której części uÅ‚ożone zostaÅ‚y nierównomiernie, bo pÅ‚yta pierwsza zamieszcza pięć pierwszych części, druga na poczÄ…tku szóstÄ…, potem motyw XIX wiecznej pieÅ›ni spóÅ‚ki Gilbert-Sullivan The Sun Whose Rays i wreszcie dwie ostatnie części, czyli siódmÄ… i ósmÄ…. FinaÅ‚, który można traktować jako obszerny bis, skÅ‚ada siÄ™ z trzech utworów – tradycyjnego irlandzkiego My Wild Irish Rose, standardu Stella By Starlight spóÅ‚ki Young-Washington oraz kompozycji Blossom z pamiÄ™tnego albumu „Belonging”, na którym zagraÅ‚ obok Jarretta Jan Garbarek.
Sama suita La Fenice to demonstracja muzycznej erudycji Jarretta, który siÄ™ga do najróżniejszych stylistyk, od quasi-bachowskiej polifonii, poprzez romantyzm a la fortepianowy Schubert, aż do XX wieku, gdzie obok bluesa, gospel i boogie-woogie pojawiajÄ… siÄ™ na przykÅ‚ad fragmenty zahaczajÄ…ce o Debussy’ego, przypominajÄ…ce wolne części sonat Prokofiewa, czy stylizowany á la Webern punktualizm. Z drugiej strony mamy też opcjÄ™ „jazzowÄ…”, czyli popis improwizacji, także z konkretnymi odniesieniami, na przykÅ‚ad do „baletowych” szaleÅ„stw na fortepianie Cecila Taylora.
Nie mam zamiaru szczegóÅ‚owo analizować caÅ‚ej suity, bo nie jest to kompozycja obmyÅ›lona z góry, ze Å›wiadomie przeprowadzonym scenariuszem, skonstruowana jako dzieÅ‚o, z wczeÅ›niej zaÅ‚ożonÄ… formÄ… i dramaturgiÄ…. Pianista puszcza wodze fantazji, kontrolujÄ…c przebieg caÅ‚oÅ›ci, majÄ…c na uwadze publiczność, która przecież także nie analizuje szczegóÅ‚ów i nie Å›ledzi każdej frazy z (nieistniejÄ…cymi) nutami na kolanach (jak to w ostatnich latach czyniÄ… z zamiÅ‚owaniem melomani z Japonii, stresujÄ…c wystÄ™pujÄ…cych artystów klasycznych).
Przyznam, że w porównaniu do innych pÅ‚yt z koncertami solowymi Jarretta nie wszystko mi siÄ™ tu podoba, jakby część pomysÅ‚ów wypuszczona zostaÅ‚a zbyt lekko i zbyt powierzchownie, jak na ten poziom, do którego nas przyzwyczaiÅ‚ pianista. A może to jest tak, że jednak skoro już Mistrz przybiera maskÄ™ romantyka, to my wolimy oryginaÅ‚, czyli Schumanna, Schuberta i może przede wszystkim Chopina, którego stylizować Jarrett chyba by jednak nie daÅ‚ rady bez jakichÅ› uproszczeÅ„ harmonicznych. Jest znacznie ciekawiej, gdy gra boogie, choć akurat w Wenecji to boogie byÅ‚o Å›rednio atrakcyjne, zbyt monotonne i bez polotu.
To wszystko oczywiÅ›cie zdarzyÅ‚o siÄ™ 12 lat temu, artysta od dÅ‚uższego czasu nie wystÄ™puje publicznie, a w pianistyce jazzowej w Å›wiecie i w Polsce sporo siÄ™ dzieje. I to jego zasÅ‚ugÄ… byÅ‚o z pewnoÅ›ciÄ… pokazanie drogi, którÄ… idzie teraz Å›rednie i mÅ‚ode pokolenie. Wielu z tych pianistów ma za sobÄ… studia w konserwatoriach i erudycjÄ™ w tej dziedzinie wykorzystujÄ… – podobnie jak Jarrett – w produkcjach jazzowych, z odniesieniami do klasyki. W Polsce dziaÅ‚a aktualnie co najmniej czterech, może nawet piÄ™ciu pianistów, którzy byliby w stanie na wysokim poziomie pociÄ…gnąć taki dÅ‚ugodystansowy recital a la Jarrett. Może nawet ciekawszy, bo z wyraźnie adresowanymi odniesieniami do Bacha, Chopina, LutosÅ‚awskiego, Prokofiewa, Bartoka, StrawiÅ„skiego czy Bernsteina (myÅ›lÄ™, że czytelnik domyÅ›la siÄ™ o jakich pianistów chodzi). Za granicÄ… również znalazÅ‚oby siÄ™ ich może nawet kilkunastu.
I myÅ›lÄ™, że to jest też ogromna zasÅ‚uga wspóÅ‚twórcy „Belonging”, że zrealizowaÅ‚ takÄ… ponadgatunkowÄ… wizjÄ™ dÅ‚ugodystansowej produkcji na estradzie. KiedyÅ›, za czasów Garnera, Petersona czy Garlanda byÅ‚o to nie do pomyÅ›lenia, bo dominowaÅ‚a krótka, zwarta forma standardu, dziÅ› przypominanego na jazzowych estradach coraz rzadziej. Warto wiÄ™c na koniec dodać, że i w tej dziedzinie, w formacie nowoczesnego standardowego tria, także na dÅ‚uższym dystansie, Keith Jarrett okazaÅ‚ siÄ™ niezrównanym mistrzem.
Release date: 19.10.2018
ECM 2601/02
CD 1
1
PART I(Keith Jarrett)
17:44
2
PART II(Keith Jarrett)
03:26
3
PART III(Keith Jarrett)
09:53
4
PART IV(Keith Jarrett)
07:22
5
PART V(Keith Jarrett)
06:41
CD 2
1
PART VI(Keith Jarrett)
13:32
2
THE SUN WHOSE RAYS(Arthur Gilbert , A.S. Sullivan)
04:26
3
PART VII(Keith Jarrett)
05:30
4
PART VIII(Keith Jarrett)
09:15
5
MY WILD IRISH ROSE(Traditional)
08:36
6
STELLA BY STARLIGHT(Victor Young, Ned Washington)
07:52
7
BLOSSOM(Keith Jarrett)
09:11


