
Tõnu Kaljuste Conductor
Tõnu Kaljuste Conductor


Kunszt pianistyki Jarretta jest doskonale znany szerokim krÄ™gom melomanów, również tym nieprzepadajÄ…cym za jego wysublimowanÄ… formÄ… ekspresji. To bezwzglÄ™dnie najwybitniejszy pianista jazzowy kilku ostatnich dekad, posiadajÄ…cy niewiarygodnÄ… technikÄ™ i umiejÄ™tność konstruowania arcyinteligentnych improwizacji.
O tym, że Keith Jarrett, oprócz intensywnego uprawiania jazzu i klasyki, posiada również zainteresowania innymi gatunkami muzycznymi, wiedzÄ… bardzo nieliczni. Otóż w 1968 r. ukazaÅ‚a siÄ™ pÅ‚yta "Restoration Ruin", podczas rejestrowania której graÅ‚ sam na wszystkich instrumentach i Å›piewaÅ‚ w iÅ›cie Dylanowskim stylu folk! Ta przygoda wydawaÅ‚a siÄ™ być jednorazowym projektem, ale - jak siÄ™ okazuje - Jarrett musiaÅ‚ też potem sÅ‚uchać nie tylko klasyków jazzu i muzyki poważnej, ale Å›ledzić też to, co siÄ™ dzieje w obszarze muzyki rockowej i etnicznej, do czego zgÅ‚osiÅ‚ również swój akces.
SÅ‚uchajÄ…c niniejszych nagraÅ„, konstatujemy, że z Å‚atwoÅ›ciÄ… Keith Jarrett odnalazÅ‚by swoje miejsce też na ambitnej rockowej scenie, o co chyba bardzo nieliczni by go podejrzewali. Niniejszy zestaw dwudziestu kawaÅ‚ków, bo trudno te transowe fragmenty nazywać utworami, powstaÅ‚ w prywatnym studio muzyka w 1986 r., a wiÄ™c w okresie, gdy sÅ‚ynne trio pianisty miaÅ‚o już wiodÄ…cÄ… pozycjÄ™ na jazzowej scenie i powstaÅ‚y tak nobliwe projekty solowe jak "Book of Ways" na klawesyn czy "Dark Intervals" na fortepian solo.
I wÅ‚aÅ›nie w tym okresie, gdy na rockowej niwie traciÅ‚ impet nurt new wave, a zaczynaÅ‚ raczkować grunge, Keith Jarrett obstawiÅ‚ siÄ™ arsenaÅ‚em perkusjonaliów, elektrycznych gitar, basu, niekiedy fortepianu i rozpoczÄ…Å‚ muzykowanie w stylu nawiÄ…zujÄ…cym do psychodelicznego rocka spod znaku (powiedzmy umownie) zespoÅ‚u Greateful Dead, osadzonego na niebanalnym podkÅ‚adzie krzyżowych rytmów z różnych stron Å›wiata.
Niektóre pomysÅ‚y zaskakujÄ… caÅ‚kiem niekonwencjonalnym podejÅ›ciem. Bez wstÄ™pów i zakoÅ„czeÅ„ czy wyszukanych aranży, muzyczne wÄ…tki i frazy sÄ… rozwijane jakby na kompletnym luzie i jak ktoÅ› wyczuje ich aurÄ™, wprowadzajÄ… skutecznie w narkotyczny klimat. Jarrett imponuje grÄ… na perkusjonaliach, ale chyba najbardziej na gitarze i basie.
Szkoda, że od strony technicznej jest sporo mankamentów. Wprawdzie zostaÅ‚ użyty zacny mikrofon stereofoniczny Neumana, lecz nagraÅ„ dokonano i dogrywano kolejne instrumenty na dwóch kasetowych magnetofonach Tandberga; to byÅ‚a wysoko ceniona firma, ale nie do takich zadaÅ„. Wydaje siÄ™, że nie byÅ‚a należycie aktywowana kompresja szumu taÅ›my Dolby, bo syk w tle jest znaczny, a instrumenty nie brzmiÄ… wystarczajÄ…co klarownie.
Autor zaleca gÅ‚oÅ›ne sÅ‚uchanie, aby ujawnić detale ukryte w tle i one tam sÄ…, ale, niestety, nie polepsza to ogólnych doznaÅ„ audialnych. Trudno zrozumieć, dlaczego ten sam artysta grajÄ…c na fortepianie wymagaÅ‚ wysokich standardów technicznych, a nie użyÅ‚ w tym wypadku magnetofonów szpulowych, profesjonalnego Dolby lub dbx i nie zapoznaÅ‚ siÄ™ głębiej z technikÄ… miksowania i dogrywania. MogÄ… też drażnić nagÅ‚e uciÄ™cia muzykowania. Ten sam materiaÅ‚ nagrany przez profesjonalistów byÅ‚by odbierany niemal entuzjastycznie, bo jest ciekawy, a i tak, mimo uÅ‚omnoÅ›ci, może wprowadzić w trans, z którego trudno siÄ™ wyrwać.
Ukazanie siÄ™ pÅ‚yty "No End" może stać siÄ™ ciekawym tematem do dyskusji w gronie melomanów i audiofilów. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, kto wytycza granice publikowania: artysta, producent, firma, fani, recenzenci? Przecież Jarretta byÅ‚o stać na wydanie tej niekonwencjonalnej i wyluzowanej muzyki samemu, dlaczego wiÄ™c bodaj najsurowszy selekcjoner wÅ›ród producentów, Eicher, zgodziÅ‚ siÄ™ na wydanie tego zbioru w firmie ECM o kompletnie odlegÅ‚ym profilu artystycznym i jakoÅ›ciowym. DomysÅ‚y mogÄ… być różne, bowiem zarówno Jarrett, jak i Eicher sÄ… narcystycznymi ekscentrykami i taki eksperyment ich po prostu bawiÅ‚.
Keith Jarrett wydawał się być jazzowym ortodoksem, a okazało się, że nie jest. Wraz z odejściem od Milesa Davisa porzucił ostentacyjnie instrumenty elektryczne, a tymczasem widać, że w domowym zaciszu nadal fascynowała go ich wibracja i nie wstydzi się tego.
Muzyk wychodzi naprzeciw znanej praktyce poÅ›miertnego wydawania nagraÅ„ kiepskiej jakoÅ›ci przez chciwych wydawców; on sam wyprzedza takÄ… ewentualność, jakby chciaÅ‚ powiedzieć: SÅ‚uchajcie, ja też taki byÅ‚em, nic do ukrycia! Dlatego temu albumowi należy siÄ™ pięć gwiazdek (!) za odwagÄ™ dokonania samemu widocznej rysy na formowanym misternie przez lata portrecie muzycznego giganta.
Release date: 15.11.2013
ECM 2361/2
CD 1
1.NO END I
(Keith Jarrett)
07:22
2.NO END II
(Keith Jarrett)
03:37
3.NO END III
(Keith Jarrett)
05:39
4.NO END IV
(Keith Jarrett)
05:25
5.NO END V
(Keith Jarrett)
03:39
6.NO END VI
(Keith Jarrett)
05:36
7.NO END VII
(Keith Jarrett)
04:06
8.NO END VIII
(Keith Jarrett)
03:57
9.NO END IX
(Keith Jarrett)
04:47
10.NO END X
(Keith Jarrett)
02:33
CD 2
1.NO END XI
(Keith Jarrett)
04:05
2.NO END XII
(Keith Jarrett)
06:14
3.NO END XIII
(Keith Jarrett)
03:48
4.NO END XIV
(Keith Jarrett)
04:55
5.NO END XV
(Keith Jarrett)
04:28
6.NO END XVI
(Keith Jarrett)
02:46
7.NO END XVII
(Keith Jarrett)
03:40
8.NO END XVIII
(Keith Jarrett)
05:48
9.NO END XIX
(Keith Jarrett)
07:12
10.NO END XX
(Keith Jarrett)
03:04


