
Tõnu Kaljuste Conductor
Tõnu Kaljuste Conductor


Omawiana pÅ‚yta Molvaera nie wnosi wiele nowego w porównaniu z poprzednim Khmerem. Podobna stylistyka od pierwszych dźwiÄ™ków narzuca poglÄ…d o kontynuacji stylu. Tym razem jednak pojawiajÄ… siÄ™ momenty kameralistyczne, gdzie Molvaer gra na fortepianie, a towarzyszy mu jedynie Å›piew Sidsel Endersen.
​
Z muzyki techno leżącej u podstaw rytmicznych jego propozycji zniknęły natomiast naleciaÅ‚oÅ›ci wschodnie. Tym razem muzyka jest jakby bardziej bezpoÅ›rednia, bardziej europejska. Znów pojawiajÄ… siÄ™ techniczne rytmy, elektronika, gitary, wszystko to należące raczej do Å›wiata wspóÅ‚czesnej muzyki - najlepiej jÄ… nazwać - mÅ‚odzieżowej. Na tym tle Molvaer improwizuje na trÄ…bce. Wszystko już byÅ‚o? Niby tak, niby nie. Wydaje mi siÄ™, że przez podanie swej muzyki w takim sosie, Molvaer stworzyÅ‚ muzykÄ™ na wskroÅ› nowoczesnÄ…, majÄ…cÄ… swój wyraz, wydźwiÄ™k, ale bardzo komunikatywnÄ…. Podejrzewam nawet, że niektóre jej fragmenty mogÅ‚yby zostać z powodzeniem odtworzone w dyskotekach, w których gra siÄ™ techno i taÅ„czÄ…cy (?) nawet by nie zauważyli, że to nie ich wspaniaÅ‚y DJ, tylko muzyk, majÄ…cy na koncie doÅ›wiadczenia z jazzem.
​
Nie znaczy to, że muzyka Molvaera jest tak samo nudna jak znakomita wiÄ™kszość poczynaÅ„ coÅ›-tam-hopu. Wykorzystuje jedynie podobne patenty. Okazuje siÄ™ zatem ponownie, że gdy dać te same instrumenty wrażliwemu muzykowi, potrafi on wydobyć to o czym siÄ™ nie Å›niÅ‚o twórcom gatunku. Mimo wszystko, mimo chwalenia go za Khmera i Solid Ether, formuÅ‚a tu zaproponowana może siÄ™ niebawem wyczerpać. Mimo wszystko, a może wÅ‚aÅ›nie dlatego.


