
Tõnu Kaljuste Conductor
Tõnu Kaljuste Conductor


Release date: 30.11.1975
ECM 1064/65
1
KÖLN, JANUARY 24, 1975, PART I(Keith Jarrett)
26:02
2
KÖLN, JANUARY 24, 1975, PART II A(Keith Jarrett)
14:54
3
KÖLN, JANUARY 24, 1975, PART II B(Keith Jarrett)
18:13
4
KÖLN, JANUARY 24, 1975, PART II C(Keith Jarrett)
06:59
„The Koln Concert” to Keith Jarrett w piguÅ‚ce. Gdybym musiaÅ‚ wybrać tÄ™ jednÄ…, jedynÄ… pÅ‚ytÄ™ Keitha Jarretta, to caÅ‚kiem prawdopodobne, że byÅ‚by to wÅ‚aÅ›nie ten album. Choć może przez chwilÄ™ pomyÅ›laÅ‚bym o „At Blue Note: A Complete Recordings”, choć to nagranie w trio, a to już zupeÅ‚nie inna kategoria. To koncert w caÅ‚oÅ›ci improwizowany, choć zapewne w części wczeÅ›niej nieco przemyÅ›lany przez wykonawcÄ™. Keith Jarrett zagraÅ‚ wiele podobnych koncertów i gra nadal, a trzeba pamiÄ™tać, że od nagrania tego albumu minęło już 36 lat. Czemu wiÄ™c wÅ‚aÅ›nie ta pÅ‚yta? Tego dnia udaÅ‚o siÄ™ wszystko. Być może to najlepzy koncert jaki Keith Jarrett zagraÅ‚ w życiu.
​
To pÅ‚yta magiczna, choć ja miaÅ‚em z niÄ… różne przygody. W latach osiemdziesiÄ…tych byÅ‚a jednÄ… z moich ulubionych pÅ‚yt, sÅ‚uchaÅ‚em jej co najmniej raz na tydzieÅ„, czasem przy niej zasypiaÅ‚em. Nieco później, kiedy miaÅ‚em też wersjÄ™ cyfrowÄ…, bo czÄ™ste sÅ‚uchanie analogu sfatygowaÅ‚o go nieco, nie tylko zasypiaÅ‚em, ale też siÄ™ przy dźwiÄ™kach fortepianu Keitha Jarretta budziÅ‚em. Później nastÄ…piÅ‚ nieunikniony przesyt… Nawet najpiÄ™kniejsza muzyka może siÄ™ znudzić. DziÅ› siÄ™gam po niÄ… czasem, wiÄ™ksze muzyczne doÅ›wiadczenie pozwala mi znaleźć w niej wiÄ™cej cytatów. OdpoczÄ…Å‚em od „The Koln Concert” jakieÅ› 10 lat i dziÅ› znowu sÅ‚ucham jej z najwiÄ™kszÄ… przyjemnoÅ›ciÄ…. OczywiÅ›cie dziÅ› Keith Jarrett jest lepszym technicznie pianistÄ…. OczywiÅ›cie i dziÅ› nagrywa wspaniaÅ‚e pÅ‚yty. NiedÅ‚ugo bÄ™dzie kolejna – „Rio”. A może już jest. Obok „The Koln Concert” można Å›miaÅ‚o postawić takie nagrania jak „The Paris Concert”, „La Scala”, czy „Concerts”. To jednak koncert z Kolonii ciÄ…gle wÅ›ród starszych i tych najnowszych pÅ‚yt jest najciekawszy.
W tej muzyce jest jakiÅ› niewytÅ‚umaczalny magnetyzm. To nie jest najÅ‚atwiejszy fortepian solo. To jednak taki rodzaj improwizacji, który wciÄ…ga sÅ‚uchacza bÅ‚yskawicznie i sprawi, że pÅ‚yty sÅ‚ucha siÄ™ w skupieniu od pierwszego do ostatniego dźwiÄ™ku, nawet jeÅ›li zna siÄ™ jÄ… na pamięć i nie ma mowy o efekcie nieprzewidywalnoÅ›ci.
Tego wieczoru nastÄ…piÅ‚ zapewne zbieg wielu okolicznoÅ›ci, które zÅ‚ożyÅ‚y siÄ™ na tak wybitne nagranie. Sala, komplet publicznoÅ›ci, nastrój dnia, to oczywiste. Przypuszczalnie również przypadkowo i omyÅ‚kowo postawiony na scenie maÅ‚y i niezbyt dobrze brzmiÄ…cy i dziaÅ‚ajÄ…cy fortepian, który zmusiÅ‚ Keith Jarretta do operowania w Å›rodkowych rejestrach. Powtarzanie czasem przez wiele minut improwizacji na bazie jednego akordu stworzyÅ‚o efekt wciÄ…gajÄ…cej mantry, który spotÄ™gowaÅ‚o nietypowe brzmienie fortepianu.
„The Koln Concert” to też absolutny bestseller wielce zasÅ‚użonej dla jazzu wytwórni ECM. To jeden z nielicznych przykÅ‚adów nagrania, które odniosÅ‚o jednoczeÅ›nie niezwykÅ‚y w Å›wiecie muzyki improwizowanej sukces komercyjny wÅ‚aÅ›ciwie od pierwszego dnia po wydaniu, bez komercyjnych kompromisów i ukÅ‚onów w stronÄ™ mniej wymagajÄ…cego sÅ‚uchacza.
Choć wczeÅ›niej podobne solowe pÅ‚yty nagrywaÅ‚ Bill Evans, to żadnej z nich nie udaÅ‚o siÄ™ osiÄ…gnąć sukcesu choćby zbliżonego do tego, który odniósÅ‚ Keith Jarrett.
​
Rafał Garszczyński (Jazz Press)


