
Tõnu Kaljuste Conductor
Tõnu Kaljuste Conductor


Na swoim trzecim autorskim albumie dla ECM Records - a czwartym w ogóle - Terje Rypdal pokazuje dwa kompletnie różne, choć w pewien sposób uzupeÅ‚niajÄ…ce siÄ™ oblicza. Dwie strony winylowego wydania łączy przede wszystkim osoba lidera oraz jego charakterystyczne brzmienie i sposób gry na gitarze. Inny jest natomiast skÅ‚ad, a także miejsce nagraÅ„. Strona A zostaÅ‚a zarejestrowana w Oslo z udziaÅ‚em lokalnych muzyków jazzowych lub rockowych: czÄ™sto wspóÅ‚pracujÄ…cego z Rypdalem perkusisty Jona Christensena, a także waltornisty Odda Ulleberga, basisty Sveinunga Hovensjø oraz Pete'a Knutsena, klawiszowca Popol Vuh, ale nie tego niemieckiego, a znacznie mniej ciekawej norweskiej grupy. Strona B to już efekt wyprawy gitarzysty do Ludwigsburga i wspóÅ‚pracy z tamtejszÄ… orkiestrÄ… symfonicznÄ… Sudfunk pod batutÄ… boÅ›niackiego dyrygenta Mladena Guteša.
PoczÄ…tek pierwszego utworu, "Silver Bird Is Heading for the Sun", przynosi pierwsze zaskoczenie. Partiom waltorni towarzyszÄ… dźwiÄ™ki melotronu - instrumentu kojarzonego raczej z tzw. symfonicznÄ… odmianÄ… progresywnego rocka niż jazzem. Nie byÅ‚o to wprawdzie jego dziewicze wykorzystanie w tym gatunku - wczeÅ›niej siÄ™gnÄ…Å‚ po niego chociażby Herbie Hancock w okresie Mwandishi - tutaj jednak pojawia siÄ™ na naprawdÄ™ szerokÄ… skalÄ™. A kiedy dochodzÄ… ostre partie gitary oraz masywny, przesterowany bas, można usÅ‚yszeć nawet pewne podobieÅ„stwa do King Crimson ze zbliżonego okresu. Gra lidera nie przypomina jednak Frippa, a raczej Johna McLaughlina z czasu wspóÅ‚pracy z Milesem Davisem oraz pierwszego skÅ‚adu Mahavishnu Orchestra. Albo po prostu Terjego Rypdala, który przecież ma swój wÅ‚asny styl gry. Perkusji Christensena także bliżej raczej do jazzowej finezji. UkÅ‚ada siÄ™ to wszystko w caÅ‚kiem przekonujÄ…cÄ… mieszankÄ™ prog rocka i jazz fusion. Drugie nagranie z tej strony, "The Hunt", opiera siÄ™ w zasadzie na zbliżonym pomyÅ›le, jednak zaprezentowanym w bardziej zwartej formie. Pierwsze póÅ‚tora minuty zdaje siÄ™ nawiÄ…zywać do estetyki third stream, ale dalej utwór podąża w fusionowo-progowe rejony, tym razem z bardziej rockowym rytmem.
TytuÅ‚owy "Whenever I Seem to Be Far Away", samodzielnie wypeÅ‚niajÄ…cy drugÄ… stronÄ™ winyla, to już efekt wspóÅ‚pracy Rypdala z orkiestrÄ…. To już third stream na caÅ‚ego, a może nawet bardziej wspóÅ‚czesna poważka. Gitara lidera pojawia siÄ™ stosunkowo późno, bo dopiero w ósmej minucie, dodajÄ…c rockowego brzmienia i jazzowego kunsztu. WczeÅ›niej gra sama orkiestra zÅ‚ożona z instrumentów smyczkowych, klarnetu oraz oboju. Najciekawiej robi siÄ™ jednak w tych momentach, gdy do symfoników dołącza Rypdal, wchodzÄ…c z nimi w interakcjÄ™ lub wysuwajÄ…c siÄ™ na prowadzenie. I w obu przypadkach gra orkiestry idealnie dopeÅ‚nia jego gitarowe partie. Zawsze brakowaÅ‚o mi takiej wspóÅ‚pracy, takiego wzajemnego zrozumienia na pÅ‚ytach rockowych zespoÅ‚ów z udziaÅ‚em orkiestry symfonicznej, które zwykle brzmiÄ…, jakby siÄ™ odpaliÅ‚o dwie różne pÅ‚yty w tym samym momencie. Tutaj jednak pojawia siÄ™ kwestia stylistycznej odmiennoÅ›ci dwóch stron winyla. Wspólnym mianownikiem, poza gitarÄ… Terjego, wydaje siÄ™ przede wszystkim chęć Å‚amania stylistycznych ograniczeÅ„, ale też ta charakterystyczna dla ECM subtelność, wyczuwalna nawet pomimo cięższego niż zwykle na pÅ‚ytach tej wytwórni brzmienia.


